Los naszych własnych dzieci,każdego dziecka bez wyjątku, jest ściśle i nierozerwalnie spleciony z losem wszystkich dzieci. Pomyślność naszym dzieciom możemy zapewnić jedynie wówczas, gdy zapewnimy pomyślność cudzym dzieciom. Ale troska o cudze dzieci nie wynika jedynie ze względów praktycznych - troska ta jest po prostu słuszna. Lilian G. Katz Talks with Teachers of Young Children 1994

Wpisy z tagiem: gwałt

wtorek, 11 października 2011
Ruszył proces gwałciciela i zabójcy 14-letniej Eweliny

Proces 26-letniego Jacka U., oskarżonego o uprowadzenie, gwałt i zabójstwo nastolatki, rozpoczął się dzisiaj przed sądem we Włocławku. Rozprawy toczyć się będą za zamkniętymi drzwiami.

Podczas pierwszej rozprawy sąd zdecydował, że z uwagi na specyfikę sprawy, na sali rozpraw nie będzie publiczności. Przeciwny wniosek zgłaszała rodzina zamordowanej dziewczynki, która nawet chciała, by przebieg procesu był filmowany.

Kolejne rozprawy zaplanowano na najbliższe dni. Decyzją sądu opublikowana zostanie dopiero treść wyroku, jaki zapadnie wobec sprawcy zbrodni.

 Zgwałcił i zamordował

Do zbrodni doszło na początku grudnia ub. roku. Ewelina nie dotarła z domu do szkoły, choć do pokonania miała zaledwie kilkaset metrów.

Prokuratura ustaliła, że Jacek U.celowo uderzył swoim autem dziewczynkę jadącą rowerem , a następnie wywiózł do lasu na terenie sąsiedniej gminy. Porywacz wykorzystał seksualnie nastolatkę i zamordował. Zwłoki, porzucone niedaleko lokalnej drogi wiodącej do lasu, znaleziono przypadkiem.

Policjanci wpadli na trop zabójcy dopiero po odnalezieniu szczątków Eweliny. Funkcjonariusze skojarzyli wówczas jej zaginięcie z nietypową sprawą rzekomego uprowadzenia; tego samego dnia Jacek U., 26-letni mężczyzna ze wsi Dobre koło Radziejowa, nie powrócił z pracy w masarni na terenie gminy Dąbrowa Biskupia (w tym rejonie znaleziono zwłoki dziewczynki). Rodzina zgłosiła zaginięcie, a jeden z kolegów dostał sms od zaginionego, że padł on rzekomo ofiarą porwania.

Twierdził, że został uprowadzony

Kilka dni później mężczyznę zatrzymano we Włocławku , gdy przebywał w pobliżu swego spalonego samochodu. Jacek U. twierdził, że był uprowadzony, wożony kilka dni przez nieznanych mężczyzn w bagażniku auta, a następnie zmuszony do podpalenia samochodu. Zachowywał się jednak tak nietypowo, że trafił na oddział psychiatryczny szpitala, skąd odebrała go rodzina Zachowywał się jednak tak nietypowo, że trafił na oddział psychiatryczny szpitala, skąd odebrała go rodzina.

 Jacek U. podczas przesłuchań przyznał się do uprowadzenia, zgwałcenia i zabójstwa Eweliny. Biegli psychiatrzy uznali, że mężczyzna był w pełni poczytalny w chwili dokonania zbrodni. 

Źródło: Policyjni.pl 

niedziela, 09 października 2011
Pięć lat gwałcił dziecko, dostał trzy lata więzienia

Dostał za to trzy lata więzienia, choć prokuratura wnioskowała o osiem. 38-letni Waldemar P. z okolic Prudnika został skazany za to, że przez lata gwałcił i wykorzystywał seksualnie nastoletnią siostrę swej żony

W tym roku Ania (imię zmienione) skończyła 15 lat. Od pięciu lat była gwałcona i wykorzystywana seksualnie przez męża swojej siostry. Jak wynika z ustaleń śledztwa, do pierwszego gwałtu doszło, gdy Ania miała dziesięć lat i przyjechała do siostry na wakacje, by pomóc jej w opiece nad dziećmi. Szwagier, używając przemocy, zgwałcił ją, a potem zrobił to jeszcze kilkanaście razy, zwykle w mieszkaniu, gdy nie było nikogo innego w pobliżu.

Dziewczynka starała się opowiedzieć o sytuacji matce. Dawała jej karteczki, na których pisała, że Waldemar P. jej dotyka i ją krzywdzi. Pierwszą kartkę dała jej trzy lata temu. Jednak matka kartki spaliła, ale wcześniej pokazała je swojej starszej córce i nakazała, by ta wyjaśniła z mężem sytuację.

Nic się jednak nie zmieniło i dopiero w tym roku sprawa trafiła na policję, po tym gdy matka dziewczynki przypadkowo opowiedziała o tej sprawie dalszym krewnym. Ci postanowili zareagować.

Sprawa toczyła się za zamkniętymi drzwiami. Jednak wiadomo, że sąd nie miał wątpliwości, że P. jest winien.

- Sąd uznał mężczyznę za winnego tego, że od lipca 2006 roku do lutego tego roku kilkanaście razy, używając przemocy, doprowadził małoletnią szwagierkę do obcowania płciowego oraz doprowadził ją do poddania się tzw. innej czynności seksualnej - informuje Ewa Kosowska-Korniak z biura prasowego Sądu Okręgowego w Opolu.

Mężczyzna został skazany na trzy lata więzienia. Do tego sąd orzekł także, że kara będzie wykonywana w systemie terapeutycznym, to znaczy, że mężczyzna będzie musiał się leczyć. Poza tym przez cztery lata od momentu wyjścia z więzienia P. nie będzie mógł się kontaktować z dziewczynką.

Wyrok nie jest jeszcze prawomocny. Prokuratura, która domagała się dla P. kary ośmiu lat więzienia, najprawdopodobniej złoży apelację.

- Ta sprawa pokazuje, jak wiele jest jeszcze do zrobienia w kwestii zmiany społecznej świadomości, przede wszystkim przyzwolenia rodziny na krzywdzenie seksualne dzieci, bo tak jest rodzinie - w trosce o osobę sprawcy - wygodniej - mówi Ewa Kosowska-Korniak. - Aby zmienić społeczną świadomość i uwrażliwić osoby dorosłe na problem wykorzystania seksualnego dzieci, Sąd Okręgowy w Opolu, wspólnie z licznymi instytucjami i organizacjami społecznymi, zainicjował kampanię "Dotyk, który boli" - dodaje. Tłumaczy, że kampania ma charakter informacyjny, wskazuje m.in., gdzie szukać pomocy.

Więcej informacji na www.dotykktoryboli.pl.

Źródło: Gazeta Wyborcza Opole

 

Brytyjczyk gwałcił nastolatki w Krakowie

Krakowska prokuratura sporządziła akt oskarżenia przeciwko 47-letniemu obywatelowi Wielkiej Brytanii, któremu zarzuciła doprowadzenie przemocą do obcowania płciowego lub innych czynności seksualnych wobec trzech nastoletnich dziewczynek.

Mężczyzna ma cztery zarzuty dotyczące trzech nastoletnich dziewczynek, w tym jednej poniżej 15 lat.

Według ustaleń prokuratury mężczyzna wykorzystywał stosunek zależności w jakim pozostawały nastolatki, był bowiem trenerem jazdy konnej i prezesem klubu jeździeckiego w jednej z podkrakowskich miejscowości. Wykorzystywane seksualnie dziewczynki to trenowane przez niego zawodniczki.

- Dla każdej z nich jeździectwo było pasją, a mężczyzna mógł decydować o ich treningach, udziałach w zawodach, itd. - wyjaśniła rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Krakowie Bogusława Marcinkowska.

Podczas śledztwa mężczyzna złożył wyjaśnienia i nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Tłumaczył, że mogło się zdarzyć, iż przytulał bądź całował w policzek swoje podopieczne. Grozi mu od dwóch do 12 lat więzienia.

Źródło: Policyjni.pl 

Nauczyciel gwałcił, a potem płacił uczniowi za seks

Nauczyciel z Dzierżoniowa na Dolnym Śląsku przez trzy lata wykorzystywał seksualnie ucznia. Najpierw go gwałcił, potem dawał pieniądze. Prokuratura oskarża go o 16-krotne wykorzystanie seksualne chłopca - informuje RMF FM.

Kontakty nauczyciela matematyki z podczas korepetycji wyszły na jaw, gdy matka chłopca znalazła w jego komórce sms-y dwuznacznej treści. 17-letni obecnie chłopak przyznał, że od trzech lat utrzymuje kontakty seksualne z nauczycielem. Początkowo był gwałcony, a w ostatnim czasie dostawał za to pieniądze - informuje RMF FM.

Prokuratura sprawdza czy 17-latek był jedyną ofiarą korepetytora matematyki. Przesłuchane będą wszystkie osoby zapisane w jego notesie.

 Źródło: Policyjni.pl

 

czwartek, 29 września 2011
Zboczeniec napadł na 9-latkę. Próbował zgwałcić

Napadł na 9-latkę pod Krakowem i próbował ją zgwałcić. Dziewczynce udało się wyswobodzić z samochodu zboczeńca. Pomogło jej w tym zamieszanie spowodowane przez babcię, która właśnie nadeszła z młodszą siostrą dziewczynki. Właśnie ruszył proces gwałciciela - informuje "Gazeta Krakowska".

Do napadu i próby gwałtu doszło w listopadzie zeszłego roku. Gdy dziewczynka przechodziła obok zaparkowanego na poboczu samochodu, Marek M. zarzucił jej ręcznik na szyję i wciągnął do środka. Szczęśliwie właśnie nadeszła babcia dziewczynki z jej młodszą siostrą. Dziecko zauważyło rzeczy 9-latki leżące na drodze obok samochodu. Wtedy babcia zauważyła w samochodzie swoją starszą wnuczkę - opisuje zdarzenia "Gazeta Krakowska". Kobieta narobiła krzyku. Korzystając z zamieszania 9-latka wyswobodziła się z rąk zboczeńca i wyskoczyła z samochodu. Spłoszony 29-latek odjechał.

Nie ujechał jednak daleko, bo kilkaset metrów dalej zawiesił samochód na przydrożnej skarpie. Po chwili był już w rękach policji. Mundurowi znaleźli w jego samochodzie pisma pornograficzne, tasak, siekierę, pistolet pneumatyczny, sznur, ręcznik i wysmarowaną wazeliną marchewkę. Był bez majtek a spodnie miał rozdarte w kroku. Nie przyznawał się jednak do winy. Twierdził, że chciał porwać 9-latkę dla okupu.

Marek M. był dobrze znany policji. Wielokrotnie karany, między innymi za kradzieże. W śledztwie okazało się, że ma jeszcze na sumieniu wielokrotny gwałt na 19-letniej studentce na Śląsku.

Proces przed krakowskim sądem jest zamknięty dla publiczności - informuje "Gazeta Krakowska".

Źródło: Policyjni.pl 

Zgwałcił 12-latkę i jest na wolności

Mężczyzna, który uwiódł i zgwałcił 12-latkę, nie pojawił się na sali sądowej. Zignorował wezwanie sądu, bo jest na wolności, ma tylko dozór policyjny - informuje "Fakt".

W sierpniu ubiegłego roku Daniel J., 23-latek z Częstochowy zawarł znajomość z dziewczynkami, które przesiadywały na ławce pod blokiem. Podobał się dziewczynkom. A jemu spodobała się 12-letnia Sylwia. - Zwabił moje dziecko i wykorzystywał w samochodzie i we własnym mieszkaniu - mówi "Faktowi" matka dziewczynki. - Dobrze wiedział, że Sylwia miała tylko 12 lat - dodaje.

Sprawa wyszła na jaw we wrześniu ubiegłego roku. Sylwia napisała na karteczce koleżance co robił jej Daniel J. Liścik przejęła nauczycielka i zawiadomiła rodziców. Matka natychmiast zgłosiła sprawę policji. 23-latek nie przyznał się do współżycia z 12-latką. Twierdzi, że wszystko zmyśliła. Ale jej zeznania potwierdzili biegli - informuje gazeta.

Prokuratura oskarżyła Daniela J. uwiedzenie i gwałt nieletniej. Wczoraj miał się zacząć proces pedofila. Nie pojawił się jednak w sądzie. Zignorował wezwanie, bo jest na wolności, objęty tylko dozorem policyjnym.

Źródło: Policyjni.pl 

Próbował zgwałcić 12-latka. Po wcześniejszych próbach był na wolności

Po próbie gwałtu na 12-latku 41-letni mieszkaniec Lublina wreszcie trafił za kratki. Za wcześniejsze dwie próby gwałtów 16-latków odpowiada przed sądem z wolnej stopy - donosi w internetowym wydaniu "Dziennik Wschodni".

Zboczeniec zaatakował 12 września w jednej z podlubelskich miejscowości. Spytał idącego na boisko 12-latka o drogę. Gdy chłopiec mu odpowiedział, zaproponował, że go podwiezie. Chłopiec wsiadł, ale samochód nie zatrzymał się przy boisku. 12-latek wyjął komórkę. Wtedy mężczyzna mu ją wyrwał, złapał go za koszulkę i kazał ściągnąć spodenki. Dzieciakowi udało się wyskoczyć z jadącego powoli auta. Zaalarmował ludzi pracujących na polu, a ci policję - opisuje "Dziennik Wschodni".

Kryminalni, na podstawie rysopisu mężczyzny i opisu jego samochodu, wytypowali sprawcę. Chłopiec rozpoznał w Krzysztofie H. napastnika. Prokuratura postawiła mu zarzut próby doprowadzenia do innej czynności seksualnej. Tym razem sąd przychylił się do wniosku o aresztowanie zboczeńca.

 Krzysztof H. odpowiada przed sądem za dwie próby wykorzystania seksualnego 16-latków w Lublinie. Sąd uznał, że jako zabezpieczenie wystarczy dozór policji. Gdyby wtedy trafił za kratki, próby gwałtu na 12-latku by nie było.

Źródło: Policyjni.pl 

Tagi: gwałt
23:00, renata.p.1975 , O czym piszą?
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 06 września 2011
Dramat w rodzinie zastępczej: opiekun podejrzany o gwałty na 6-latku

Piekarscy policjanci zatrzymali 42-letniego Dariusza N., mieszkańca Piekar Śląskich, podejrzanego o pedofilię - zmuszał do seksu swojego zaledwie 6-letniego wychowanka - donosi Dziennik Zachodni.

Według nieoficjalnych ustaleń gazety, mężczyzna był dla chłopca rodziną zastępczą. Prawdopodobnie kilkakrotnie wykorzystywał swojego podopiecznego.

O sprawie policję powiadomiła obecna rodzina zastępcza 6-latka. Zeznania chłopca są według prokuratury wysoce prawdopodobne.

Dariusz N. został zatrzymany w piątek. Obecnie przebywa w areszcie. Mężczyzna miał w przeszłości problemy ze zdrowiem psychicznym. Grozi mu do 12 lat więzienia.

Źródło: Policyjni.pl

 

niedziela, 04 września 2011
Przez niemal rok gwałcił nastolatkę, którą zatrudniał

Przy drzwiach zamkniętych rozpoczął się w środę we Wrocławiu proces 49-letniego Marka S. oskarżonego o to, że przez blisko rok gwałcił nastolatkę, którą zatrudniał do roznoszenia reklam swojej firmy.

Poza tym prokuratura zarzuca także mężczyźnie usiłowanie gwałtu na innej dziewczynie oraz upijanie nieletnich. Mężczyzna nie przyznaje się do winy.

Dramat Ali zaczął się jesienią 2009 roku. We wrześniu zaczęła roznosić ulotki firmy Marka S. Jak wynika z zeznań dziewczyny, pewnego dnia zamiast do pracy S. wywiózł ją do domku letniskowego poza Wrocław. Tam zmusił do wypicia alkoholu i zgwałcił. Miała 14 lat. Zastraszył, że jeżeli komuś o tym powie, skrzywdzi także jej młodszą siostrę.

Dziewczynka ze wstydu i strachu nic nie mówiła. Zamknęła się w sobie, zaczęła się samookaleczać. W efekcie matka zapisała ją na terapię do ośrodka socjoterapii. Tam wyznała pani psycholog, że została zgwałcona, ale nie powiedziała przez kogo.

- Potem jednak się z tego wycofała. Mówiła, że żartowała, a kiedy chciałam ciągnąć temat, robiła się agresywna - relacjonuje matka, która w środę zeznawała w sądzie. - Znamy Marka S. od lat, gdyż mieszkamy kilka bloków od siebie. Jego syn chodził z Alą do klasy, więc spotykałam jego żonę na wywiadówkach. Nic nie podejrzewaliśmy - opowiada

Mężczyzna nie poprzestał na jednym razie - twierdzi prokuratura w akcie oskarżenia. Wywoził dziewczynę i gwałcił jeszcze wiele razy. - W tym samym czasie remontował nam łazienkę - wspomina matka Ali. - Całymi dniami u siedział, jadł obiady z nami, młodszej córce przynosił prezenty. Ala wtedy wychodziła - dodaje.

Ala nie była jedyną dziewczynką, którą S. zatrudniał przy roznoszeniu ulotek. Pracowała tam również 16-letnia Ola, którą właściciel firmy był oczarowany. Nie ukrywa, że mu się podoba. 2 marca 2010 roku wywiózł Olę do lasu i w samochodzie chciał zgwałcić. Dziewczynie udało się uciec.

- Zawiadomiłam policję - opowiada jej matka, która w procesie jest świadkiem. - Sprawę prowadziła prokuratura w Trzebnicy. Zatrzymali go na dwa dni, ale nie został aresztowany.

Kiedy wyszedł na wolność, znowu zgwałcił Alę. 7 sierpnia 20101 roku wywiózł ją do motelu pod Wrocławiem. Kiedy wyjechał, dziewczynka poskarżyła się pracownicy pobliskiej stacji benzynowej. Wezwano policję, która zawiozła zgwałconą na badanie lekarskie. - Wtedy S. zadzwonił do Ali. Policjantka włączyła tryb głośnomówiący i wszyscy słyszeliśmy, jak proponuje córce 20 tys. zł, byle tylko nie zeznawała przeciwko niemu - wspomina jej matka.

Marek S. został aresztowany. Biegli rozpoznali u niego nimfofilię, czyli pociąg seksualny do dojrzewających dziewcząt. Mężczyzna twierdzi, że jest hedonistą. Tłumaczy też, że wywiózł dziewczynę do motelu, żeby porozmawiać o jej rodzinnych problemach.

Grozi mu 12 lat więzienia.

Imiona dziewczynek zostały zmienione

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław 

Tagi: gwałt
17:13, renata.p.1975 , O czym piszą?
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 sierpnia 2011
Więził, głodził i gwałcił 14-latkę

14-latka, która uciekła z domu została odnaleziona przez policję w mieszkaniu 21-latka. Jak się później okazało, mężczyzna uwięził ją u siebie. Dziewczyna przeżyła koszmar.

O koszmarze 14-latka powiedziała mamie dopiero po 10 dniach od znalezienia jej przez policję w domu 21-latka w Szczawnie-Zdroju w woj. dolnośląskim. Dziewczyna uciekła z domu do młodego mężczyzny, szukając u niego schronienia. 21-latek był znajomym jej i jej rodziców. Zgodził się, aby została u niego. Nikomu o tym nie powiedział.

Schronienie szybko przerodziło się jednak w przetrzymywanie. Jak ustalili policjanci, 21-latek od 19 kwietnia do 30 maja więził dziewczynę i przy okazji znęcał się nad nią. 14-latka była bita, duszona, wykorzystywana seksualnie, głodzona i zastraszana. Oprawca ranił jej nawet rękę gwoździem.

Policjanci zatrzymali 21-latka, który decyzją sądu został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Grozi mu do 12 lat więzienia.

Źródło: Policyjni.pl 

 
1 , 2 , 3 , 4
Popieram Internet Bez Chamstwa


E-mail :
renatapardo@gazeta.pl