Los naszych własnych dzieci,każdego dziecka bez wyjątku, jest ściśle i nierozerwalnie spleciony z losem wszystkich dzieci. Pomyślność naszym dzieciom możemy zapewnić jedynie wówczas, gdy zapewnimy pomyślność cudzym dzieciom. Ale troska o cudze dzieci nie wynika jedynie ze względów praktycznych - troska ta jest po prostu słuszna. Lilian G. Katz Talks with Teachers of Young Children 1994

Wpisy z tagiem: molestowanie seksualne

niedziela, 16 października 2011
Seksualne propozycje na Naszej Klasie. Sąd: jest winny

Trzy lata w więzieniu spędzi 29-letni Krzysztof S., który w internecie składał seksualne propozycje nastolatkom - orzekł Sąd Rejonowy w Krośnie. Mężczyzna dobrowolnie poddał się karze.

O wyroku poinformował portal nowiny24.pl. Proces toczył się za zamkniętymi drzwiami. - Sąd orzekł ponadto wobec mężczyzny zakaz kontaktowania się z pokrzywdzonymi oraz zakaz umawiania z nieletnimi za pośrednictwem sieci teleinformatycznej w celu obcowania płciowego - podały nowiny24.pl.

Portal informuje, że Krzysztof S. dobrowolnie poddał się karze.

Zaprotestowała wówczas fundacja Kidprotect, która pomaga ofiarom przemocy seksualnej. W oświadczeniu stwierdziła, że prokuratura lekceważy problem seksualnego krzywdzenia dzieci i naraża je na niebezpieczeństwo. Dwa tygodnie później S. trafił za kratki.

Najpierw śledztwo prowadziła prokuratura w Jaśle, do której zgłosiła się matka 14-latki z Jasła. Dziewczynka na portalu społecznościowym Nasza-Klasa dostała propozycję seksualną od Krzysztofa S. "Cześć. Szukam dziewczyn na milutkie spotkanko" - zagajał mężczyzna na Naszej Klasie.

W internecie podawał się za "Pawła Smitha". Policjanci przeszukali jego mieszkanie. Zabezpieczyli w nim trzy komputery, twarde dyski, pendrive'y oraz blisko 3 tys. płyt CD, na których znajdują się zdjęcia zawierające treści pedofilskie. - Co najmniej kilka tysięcy zdjęć to fotografie nagich dziewcząt, z którymi mężczyzna kontaktował się poprzez komunikatory. Nastolatki prawdopodobnie same mu je wysyłały - mówił w lutym Paweł Międlar, rzecznik podkarpackiej policji.

Policja twierdziła, że Krzysztofa S. interesowały przede wszystkim nastolatki z Podkarpacia, głównie z okolic Krosna. E-maile z propozycją spotkania wysyłał z domowego i firmowego komputera. - Takie prywatne wiadomości mogły trafić nawet do 500 nastoletnich adresatek - oceniała policja.

Mężczyzna w czasie przesłuchania powiedział funkcjonariuszom, że spotkał się z co najmniej dwiema dziewczynkami z okolic Krosna w wieku 13 i 14 lat. Z jedną z nich umówił się w swoim mieszkaniu, z drugą spotkał się w ustronnym miejscu.

Jak ustaliła Prokuratura Rejonowa w Krośnie, która chwilę później przejęła śledztwo, jedna z nastolatek była przez mężczyznę molestowana seksualnie. Krzysztof S. przed sądem odpowiadał także za posiadanie zdjęć o charakterze pedofilskim i składanie nastolatkom seksualnych propozycji przez internet. To ostatnie przestępstwo w polskim kodeksie karnym pojawiło się w zeszłym roku. Określane jest jako grooming. "Sprawa Pawła" była pierwszą tego typu, jaką prowadziła podkarpacka policja.

W akcie oskarżenia, jako pokrzywdzone, występowało pięć dziewczynek poniżej 15. roku życia.

Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów 

niedziela, 09 października 2011
Pięć lat gwałcił dziecko, dostał trzy lata więzienia

Dostał za to trzy lata więzienia, choć prokuratura wnioskowała o osiem. 38-letni Waldemar P. z okolic Prudnika został skazany za to, że przez lata gwałcił i wykorzystywał seksualnie nastoletnią siostrę swej żony

W tym roku Ania (imię zmienione) skończyła 15 lat. Od pięciu lat była gwałcona i wykorzystywana seksualnie przez męża swojej siostry. Jak wynika z ustaleń śledztwa, do pierwszego gwałtu doszło, gdy Ania miała dziesięć lat i przyjechała do siostry na wakacje, by pomóc jej w opiece nad dziećmi. Szwagier, używając przemocy, zgwałcił ją, a potem zrobił to jeszcze kilkanaście razy, zwykle w mieszkaniu, gdy nie było nikogo innego w pobliżu.

Dziewczynka starała się opowiedzieć o sytuacji matce. Dawała jej karteczki, na których pisała, że Waldemar P. jej dotyka i ją krzywdzi. Pierwszą kartkę dała jej trzy lata temu. Jednak matka kartki spaliła, ale wcześniej pokazała je swojej starszej córce i nakazała, by ta wyjaśniła z mężem sytuację.

Nic się jednak nie zmieniło i dopiero w tym roku sprawa trafiła na policję, po tym gdy matka dziewczynki przypadkowo opowiedziała o tej sprawie dalszym krewnym. Ci postanowili zareagować.

Sprawa toczyła się za zamkniętymi drzwiami. Jednak wiadomo, że sąd nie miał wątpliwości, że P. jest winien.

- Sąd uznał mężczyznę za winnego tego, że od lipca 2006 roku do lutego tego roku kilkanaście razy, używając przemocy, doprowadził małoletnią szwagierkę do obcowania płciowego oraz doprowadził ją do poddania się tzw. innej czynności seksualnej - informuje Ewa Kosowska-Korniak z biura prasowego Sądu Okręgowego w Opolu.

Mężczyzna został skazany na trzy lata więzienia. Do tego sąd orzekł także, że kara będzie wykonywana w systemie terapeutycznym, to znaczy, że mężczyzna będzie musiał się leczyć. Poza tym przez cztery lata od momentu wyjścia z więzienia P. nie będzie mógł się kontaktować z dziewczynką.

Wyrok nie jest jeszcze prawomocny. Prokuratura, która domagała się dla P. kary ośmiu lat więzienia, najprawdopodobniej złoży apelację.

- Ta sprawa pokazuje, jak wiele jest jeszcze do zrobienia w kwestii zmiany społecznej świadomości, przede wszystkim przyzwolenia rodziny na krzywdzenie seksualne dzieci, bo tak jest rodzinie - w trosce o osobę sprawcy - wygodniej - mówi Ewa Kosowska-Korniak. - Aby zmienić społeczną świadomość i uwrażliwić osoby dorosłe na problem wykorzystania seksualnego dzieci, Sąd Okręgowy w Opolu, wspólnie z licznymi instytucjami i organizacjami społecznymi, zainicjował kampanię "Dotyk, który boli" - dodaje. Tłumaczy, że kampania ma charakter informacyjny, wskazuje m.in., gdzie szukać pomocy.

Więcej informacji na www.dotykktoryboli.pl.

Źródło: Gazeta Wyborcza Opole

 

poniedziałek, 05 września 2011
Molestowane siatkarki będą walczyć w sądzie

Siatkarki uczniowskiego zespołu z Poznania były molestowane i poniżane. Ale skazany za to trener, klub i związek siatkówki nie zamierzają płacić im odszkodowania. Zawodniczki idą więc do sądu.

Historię nastoletnich siatkarek ujawniła ponad trzy lata temu "Gazeta". Nasze publikacje doprowadziły do skazania znanego w sportowym środowisku trenera Krzysztofa L. Dostał trzy lata i dwa miesiące więzienia oraz sześcioletni zakaz pracy z młodzieżą.

Pracując w Uczniowskim Klubie Sportowym "Chrobry", trener obejmował jedną z dziewczyn, dotykał jej piersi, a potem pod pretekstem masażu - pośladków. Zmuszał do siadania na kolanach, wymuszał pocałunki, wkładał ręce pod koszulkę i dotykał nagich pleców.

Jednej z dziewczyn Krzysztof L. mówił, że "są plusy spania z trenerem". Potem ją i jej koleżankę poniżał i ośmieszał przed całą drużyną. Takie zachowania powtarzały się przez lata.

Cztery molestowane i poniżane zawodniczki domagają się w sumie 900 tys. zł odszkodowania. Nie tylko od trenera, który odsiaduje wyrok we Wronkach, ale także od władz uczniowskiego klubu oraz Wielkopolskiego Związku Piłki Siatkowej. Pisaliśmy o tym w lipcu.

Na wezwania do zapłaty odpowiedział tylko siatkarski związek. Ale stwierdził, że nie czuje się odpowiedzialny i płacić nie zamierza.

Renata Wengierek, matka jednej z zawodniczek, przypomina jednak, że siatkarscy działacze doskonale znali praktyki Krzysztofa L., który trenował także wojewódzką kadrę do lat 15. - Nie reagowali, a wręcz go osłaniali - mówi Wengierek.

Gdy jedna z dziewczyn poskarżyła się na niewłaściwe metody trenera, ówczesny prezes WZPS Piotr Jankowski odpisał jej, że to bezzasadne pomówienia. Jankowski to prywatnie szwagier trenera L. Ten przykład pojawia się również w sądowym pozwie.

Krystynie Kaczmarek, prezesce uczniowskiego klubu, siatkarki zarzucają z kolei rażące zaniedbywanie nadzoru nad pracą trenera. Prezes nie odpowiedziała na wezwanie do zapłaty odszkodowania. Odmówiła też rozmowy z "Gazetą". Na żądania siatkarek nie odpowiedział także trener Krzysztof L.

 Zawodniczki postanowiły więc pójść do sądu. Złożyły właśnie pozwy przeciwko trenerowi, klubowi i związkowi. Sąd nie wyznaczył jeszcze terminu pierwszej rozprawy.

 Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań

 

piątek, 08 lipca 2011
Molestował swoich synów. Pedofile staną przed sądem

Dwóch mieszkańców powiatu prudnickiego odpowie za gwałty i molestowanie dzieci.

Obaj oskarżeni siedzą już w tymczasowym areszcie i przyznają się do popełnionych czynów. Grozi im do dwunastu, a nawet piętnastu lat więzienia - informuje Jacek Placzek, prokurator rejonowy w Prudniku.

Pierwszy z zatrzymanych pedofilów to 38-letni Waldemar P., mieszkaniec gminy Głogówek. Prokuratura zarzuca mu wielokrotne stosunki, gwałty i czyny niedozwolone z bliską krewną, obecnie niespełna 15-letnią dziewczynką.

Według śledczych sprawca wykorzystując swoją siłę psychiczną, fizyczną i stosując groźby molestował dziewczynę, doprowadzając do współżycia przez ostatnie niespełna pięć lat, czyli zaczął to robić, gdy jego krewna była zaledwie 10-letnim dzieckiem.

Mężczyzna wysyłał jej m.in. sms-y zachęcające do współżycia.

- To zbrodnia, więc za taki czyn zagrożenie karą jest dość spore. Sprawca może zostać pozbawiony wolności od 3 do 15 lat - tłumaczy prokurator Placzek. - Akt oskarżenia w tej sprawie w piątek rano powinien trafić do Sądu Okręgowego w Opolu.

Sąd Rejonowy w Prudniku natomiast zajmie się innym pedofilem, mieszkańcem tego miasta, 36-letnim Jackiem G., który w ciągu ostatniego roku wielokrotnie molestował seksualnie swoich dwóch nieletnich synów.

- Fotografował chłopców w niedwuznacznych sytuacjach, dotykał ich w intymne części ciała, obnażał - wylicza prokurator rejonowy z Prudnika.

Jacek G. odpowie nie tylko za molestowanie dzieci. W trakcie postępowania przygotowawczego okazało się bowiem, że 36-latek znęcał się nad matką chłopców, a przy tym uporczywie uchylał się od płacenia na dzieci alimentów. Za te dwa zarzuty również będzie się tłumaczył przed sądem, a za popełnione czyny grozi mu do dwunastu lat więzienia.

Żródło:www.nto.pl

Pedofil zaatakował 9-letnią dziewczynkę

Sąd aresztował na trzy miesiące 34-letniego gorzowianina, któremu prokuratura przedstawiła dwa zarzuty związane z molestowaniem dzieci – poinformował rzecznik lubuskiej policji Sławomir Konieczny.

Mężczyzna został ujęty w miniony poniedziałek. Tego dnia na osiedlu Górczyn w Gorzowie miał zaatakować dziewięcioletnią dziewczynkę, która wchodziła na klatkę schodową w swoim bloku.

- Napastnik dotykał dziecko po całym ciele. Przerażona dziewięciolatka wyrwała się i uciekła do domu, gdzie opowiedziała o zajściu rodzicom – powiedział rzecznik. Matka dziewczynki natychmiast wezwała policję, dzięki czemu po krótkim czasie jeden z patroli zatrzymał podejrzanego.

W komendzie potwierdzono, że Piotr K. w przeszłości był karany za podobne przestępstwa i przebywał za nie dwa lata w więzieniu.

- Kolejne czynności pozwoliły potwierdzić, że najprawdopodobniej to właśnie on dopuścił się napaści na dziewięciolatkę oraz podobnego czynu na gorzowskim Osiedlu Staszica, w lutym tego roku – dodał Konieczny.

Prokurator przedstawił mężczyźnie dwa zarzuty związane z dopuszczeniem się wobec osoby małoletniej, poniżej lat 15, tzw. innej czynności seksualnej. Grozi mu od dwóch do 12 lat więzienia.

Źródło: Wp.pl

środa, 11 sierpnia 2010
65-latek molestował chłopców bawiących się w parku

Piaseczyńscy policjanci zatrzymali pedofila, który molestował chłopców bawiących się w tamtejszym parku.

Chłopcy powiedzieli rodzicom, że Karol K. dotykał ich miejsc intymnych. Rodzice złapali mężczyznę, a potem przekazali go w ręce funkcjonariuszy. 65-latek został tymczasowo aresztowany. Grozi mu 12 lat więzienia.

Źródło: warszawa.gazeta.pl

niedziela, 08 sierpnia 2010
Ksiądz upił i molestował 15-latkę?

Przed Sądem Rejonowym w Wejherowie (Pomorskie) rozpoczął się dzisiaj proces księdza, który miał molestować 15-letnią parafiankę. Zdaniem prokuratury doszło do tego na plebanii - po tym, jak duchowny nakłonił nastolatkę do wypicia alkoholu.

Proces toczy się przy drzwiach zamkniętych. Jak powiedział wiceprezes Sądu Okręgowego w Gdańsku Rafał Terlecki, dzisiaj odczytano akt oskarżenia i wyznaczono kolejne terminy rozpraw, na których przesłuchanych zostanie 17 świadków.

Z ustaleń wejherowskiej prokuratury wynika, że ksiądz - proboszcz parafii w jednej z małych miejscowości niedaleko Gdyni - zaprosił 15-letnią dziewczynę na plebanię, proponując rozmowę o jej problemach. W czasie tej wizyty duchowny miał nakłonić nastolatkę do wypicia alkoholu, po czym przemocą zmusić ją do "poddania się innej czynności seksualnej" (prokuratura nie chciała ujawnić, na czym konkretnie polegało molestowanie).

Ksiądz nie przyznał się do winy: przedstawił śledczym odmienną niż nastolatka wersję wydarzeń. Prokuratorzy dali jednak wiarę 15-latce. Oparli się m.in. na zeznaniach innych świadków w tej sprawie oraz opinii psychologa, który orzekł, że zeznania dziewczyny zasługują na wiarygodność.

Oprócz molestowania, za które grozi do ośmiu lat pozbawienia wolności, prokuratura oskarżyła księdza także o nakłanianie nastolatki do picia alkoholu, który to czyn zagrożony jest karą do dwóch lat więzienia.

W momencie przedstawiania zarzutów w styczniu b.r. prokuratura zastosowała wobec księdza środek zapobiegawczy w postaci poręczenia majątkowego oraz dozoru policyjnego.

Źródło: Policyjni.pl

niedziela, 01 sierpnia 2010
Były trener oskarżony o gwałt i pedofilię. To miało być "badanie"

Prokuratura Rejonowa w Świdnicy (Dolnośląskie) skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko b. trenerowi młodzieżowego zespołu piłkarek ręcznych Stanisławowi S., któremu zarzucono molestowanie seksualne nieletnich zawodniczek i zgwałcenie jednej z nich.

Jak poinformowała rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Świdnicy Ewa Ścierzyńska, według ustaleń śledczych 60-letni trener szczypiornistek pod pozorem badań ciała dopuścił się molestowania dwóch zawodniczek piłki ręcznej - wówczas 13 i 14-letnich, a młodszą z nich podstępem doprowadził do odbycia stosunku płciowego.

- Zabronił jednocześnie obu dziewczynkom opowiadania o "badaniu" innym koleżankom z drużyny oraz rodzicom - dodała prokurator.

Mężczyzna został zatrzymany pod koniec lutego 2010 r., a powiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożyli rodzice dwóch poszkodowanych dziewczynek.

Stanisława S. oskarżono również o to, że w czerwcu 1998 r., gdy był nauczycielem w zespole szkół zawodowych w Strzegomiu (Dolnośląskie), podstępnie usiłował doprowadzić małoletnią wówczas uczennicę innej szkoły do obcowania płciowego; mężczyzna umówił się z nią pod pozorem ułatwienia jej kariery jako modelki.

Mężczyźnie grozi do 12 lat więzienia.

Źródło: Policyjni.pl

czwartek, 22 lipca 2010
Ksiądz podejrzany o molestowanie dłużej w areszcie

O kolejne trzy miesiące Sąd Rejonowy w Ropczycach dzisiaj przedłużył tymczasowy areszt dla 51-letniego ks. Romana J., proboszcza parafii w Małej, który jest podejrzany o molestowanie seksualne dziewczynek

Sąd stwierdził, że "istnieje duże prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa" przez proboszcza. Uznał również, że tylko tymczasowy areszt daje gwarancję, że śledztwo przeciwko ks. J. toczyć się będzie bez zakłóceń. Ks. Roman J. siedzi w areszcie od 29 kwietnia br. Duchowny jest podejrzany o molestowanie seksualne dwóch dziewczynek poniżej 15 lat i obcowanie płciowe z nastolatką, która nie skończyła 18. roku życia.

Z ustaleń "Gazety" wynika, że pierwsza z najmłodszych dziewczynek miała być przez proboszcza molestowana w latach 2003-2005, druga w 2007 roku, a najstarsza miała obcować z nim płciowo w latach 2007-2008. W tym ostatnim przypadku - zdaniem prokuratury - duchowny wykorzystał zaufanie nastolatki.

Ks. Romanowi J. grozi do 12 lat więzienia. Do części zarzutów się przyznał. Śledztwo przeciwko proboszczowi przedłużono do 27 października.

Prokuratura Rejonowa w Ropczycach bada również drugi wątek tego śledztwa. Sprawdza, czy internauci, którzy komentowali na różnych forach informacje już po aresztowaniu ks. J., nie wywierali nacisku na poszkodowane dziewczynki, by wycofały zeznania przeciwko proboszczowi. Śledczy dostali już około 20 adresów IP komputerów, z których wysyłano komentarze. - Komenda Województwa Policji w Rzeszowie ustala teraz właścicieli komputerów - mówi "Gazecie" Zygmunt Zięba, wiceszef ropczyckiej Prokuratury Rejonowej.

Niewykluczone, że internauci w tej sprawie usłyszą zarzuty.


Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów

10 lat więzienia dla "polskiego Fritzla" to dużo? Będzie apelacja

Dziewiątego września Sąd Apelacyjny w Białymstoku ma zająć się odwołaniami od wyroku 10 lat więzienia dla Krzysztofa Bartoszuka, skazanego m.in. za wielokrotne gwałty na córce oraz fizyczne i psychiczne znęcanie się nad rodziną - poinformował dzisiaj sąd.

Krzysztof Bartoszuk został skazany w lutym tego roku, Sąd Okręgowy w Białymstoku zezwolił na podawanie jego danych i wizerunku. Prokurator żądał kary łącznej 15 lat więzienia, domagając się m.in. przyjęcia przez sąd, że dochodziło do gwałtów ze szczególnym okrucieństwem.

Sąd jednak tej kwalifikacji prawnej nie przyjął, ale skazał Bartoszuka nie tylko za wielokrotne gwałty na córce z użyciem przemocy i gróźb, ale także m.in. wielokrotne tzw. inne czynności seksualne wobec małoletniej wówczas córki oraz fizyczne i psychiczne znęcanie się nad rodziną: żoną, córką i synem.
Uznał jednak, że Bartoszuk nie dopuścił się rozboju, nachodząc wraz z trzema innymi mężczyznami dom narzeczonego córki, do którego dziewczyna uciekła. Orzeczona wobec niego kara łączna, to 10 lat więzienia.

Prokuratura złożyła apelację, bo uważa, że kara powinna być surowsza. Według śledczych, okoliczności popełnienia czynów przez Bartoszuka, a także negatywna prognoza kryminologiczna wobec tej osoby, wskazują, że powinna być orzeczona kara 15 lat więzienia i takiej zmiany się domagają.

Podnoszą też w apelacji, że sąd zastosował niewłaściwą kwalifikację prawną do części zarzucanych oskarżonemu czynów i nie wziął pod uwagę, że dziewczyna była wówczas małoletnia.

Obrońca oskarżonego, który również zaskarżył wyrok uważa, że są podstawy do jego uchylenia i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania sądowi pierwszej instancji. Sam Bartoszuk mówił w lutym po ogłoszeniu wyroku, że "za dużo dostał".

47-letni Krzysztof Bartoszuk został zatrzymany we wrześniu 2008 roku. Było to możliwe, bo jego żona wraz z córką, obecnie 23-letnią, po latach milczenia, zawiadomiły policję w Siemiatyczach (rodzina mieszkała wówczas w jednej z podsiemiatyckich wsi) o tym, co działo się w domu. Dziewczyna zeznała wówczas, że była wykorzystywana seksualnie przez ojca i urodziła dwoje dzieci, a ojciec zmusił ją, by zostawiła je w szpitalu.

Horror w domu
Ten wątek nie był przez prokuraturę szczegółowo badany dla dobra dzieci, ale informowano media, że śledczy wiedzą, do jakich rodzin dzieci trafiły.

Źródło: Policyjni.pl
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
Popieram Internet Bez Chamstwa


E-mail :
renatapardo@gazeta.pl