Los naszych własnych dzieci,każdego dziecka bez wyjątku,
jest ściśle i nierozerwalnie spleciony z losem wszystkich dzieci.
Pomyślność naszym dzieciom możemy zapewnić jedynie wówczas,
gdy zapewnimy pomyślność cudzym dzieciom.
Ale troska o cudze dzieci nie wynika jedynie ze względów praktycznych
- troska ta jest po prostu słuszna.
Lilian G. Katz Talks with Teachers of Young Children 1994
Wpisy z tagiem: inne czynności seksualne
niedziela, 21 sierpnia 2011
Pedofil myślał, że jest bezkarny. Po trzech latach wpadł
Tyscy policjanci zatrzymali poszukiwanego od trzech lat pedofila. Mężczyzna odpowie za doprowadzenie do innej czynności seksualnej 7-letniego chłopca i 9-letniej dziewczynki. Grozi mu do 10 lat więzienia.
Jak ustalili śledczy, 36-latek w kwietniu 2008 roku doprowadził do innej czynności seksualnej 7-letniego chłopca. Następnie, w czerwcu 2009 roku popełnił to samo przestępstwo wobec 9-latki. Oboje dzieci zostało zaatakowanych na klatkach schodowych bloków.
Policjanci sporządzili portret pamięciowy pedofila i przesłuchali potencjalnych świadków. Po trzech latach żmudnej pracy udało się zdobyć dostateczny materiał dowodowy w tej sprawie i zatrzymać sprawcę. Mężczyzna wstępnie przyznał się do winy.
Wczoraj sąd zadecydował o tymczasowym aresztowaniu pedofila na okres trzech miesięcy. 36-latkowi grozi do 10 lat więzienia.
Na kary od 5 do 15 lat więzienia za wykorzystanie seksualne z okrucieństwem trójki małych dzieci skazał gdański sąd ojca oraz trzy inne osoby. Dzieci były traktowane w wyjątkowo okrutny sposób: nie tylko bito, ale też przypalano i duszono.
Ojciec Eugeniusz Ciesielski otrzymał najwyższą karę – 15 lat (sąd zgodził się na upublicznianie wizerunku i nazwisk skazanych). Pozostała trójka (w tym dwie kobiety) otrzymała kary od pięciu do sześciu lat więzienia. Część obrońców zapowiedziała apelację od wyroku.
Sprawa dotyczy trójki dzieci pochodzących z rodziny mieszkającej w małej wiosce pod Kartuzami. Według gdańskiej prokuratury okręgowej, która prowadziła śledztwo w tej sprawie, pięcioletnia dziewczynka, trzyletni chłopiec i dziewczynka w wieku niemowlęcym byli brutalnie molestowani przez ich liczącego dziś 58 lat ojca, dwóch mężczyzn – dalszych krewnych rodziny – w wieku 46 i 73 lat oraz dwie znajome kobiety w wieku 33 i 34 lat.
Ojciec bił je, przypalał papierosami oraz podduszał ręcznikiem. Cała piątka miała brutalnie wykorzystywać dzieci przynajmniej przez ponad rok – od maja 2006 do lipca 2007 roku. Jeden z oskarżonych, 46-letni mężczyzna, zmarł w trakcie procesu.
Wobec matki toczyło się odrębne postępowanie, jednak umorzono je, bo kobieta jest chora psychicznie.
Sprawa wyszła na jaw w sierpniu 2008 r., gdy maluchy trafiły do rodziny zastępczej. Podczas rutynowych badań urazy na ciele oraz dziwne zachowanie rodzeństwa zwróciły uwagę lekarzy z jednego ze szpitali.
Policjant miał kontakty seksualne z nastolatką. Trzy i pół roku więzienia
Karę łączną 3,5 roku pozbawienia wolności wymierzył w czwartek Sąd Rejonowy w Jędrzejowie (Świętokrzyskie) 36-letniemu policjantowi oskarżonemu m.in. o kontakty seksualne z 14-latką.
Sąd uznał policjanta za winnego m.in. czynów lubieżnych wobec poszkodowanej. Uniewinnił go od zarzutu nielegalnego posiadania amunicji. Wyrok nie jest prawomocny.
Proces toczył się z wyłączeniem jawności.
Prokuratura Rejonowa Kielce-Zachód oskarżyła policjanta o to, że od listopada 2007 roku do stycznia 2008 roku dopuścił się wobec małoletniej obcowania płciowego oraz tzw. "innych czynności seksualnych".
Drugi zarzut dotyczył utrwalania za pomocą telefonu komórkowego treści pornograficznych z udziałem poszkodowanej. Mężczyzna miał także zmuszać dziewczynę, by wykonywała takie zdjęcia i wysyłała mu je mms-ami. Groził, że jeśli tego nie zrobi, opublikuje wcześniejsze zdjęcia w internecie.
Policjantowi zarzucono także, że bez zezwolenia posiadał osiem naboi do pistoletu.
W prokuraturze oskarżony nie przyznał się do przestępstw seksualnych. Nie zaprzeczył, że spotykał się z dziewczyną w samochodzie, ale te spotkania miały "charakter towarzyskich pogawędek". Zdjęcia natomiast nastolatka miała robić i przesyłać mu z własnej inicjatywy.
Sprawa wyszła na jaw, gdy rodzina dziewczyny zawiadomiła policję. Mężczyzna pracował na posterunku w Nagłowicach. W policji był zatrudniony od siedmiu lat.
Zbigniew Pedrycz z zespołu prasowego świętokrzyskiej policji poinformował, że funkcjonariusz jest zawieszony w czynnościach służbowych.
Pijany 59-latek onanizował się na oczach dzieci. Jak się okazało, zaledwie kilka dni wcześniej opuścił mury więzienne, gdzie odsiadywał wyrok za podobne przestępstwo.
Do zdarzenia doszło w środę na jednym z podwórek w Zabrzu w woj. śląskim. Na placu przed familokami bawiły się dzieci w wieku od 2 do 15 lat. Część z nich była pod opieką rodziców. W pewnym momencie jeden z opiekunów zauważył w podwórzu pomiędzy budynkami onanizującego się obcego mężczyznę. Natychmiast powiadomił o wszystkim policję.
Funkcjonariusze zatrzymali 59-latka. Mężczyzna był pijany - miał blisko 2,5 promila alkoholu w organizmie. Jak się okazało, zaledwie kilka dni wcześniej opuścił on mury więzienne, gdzie odsiadywał wyrok za podobne przestępstwo. Wczoraj zatrzymanemu prokurator przedstawił zarzut zaspokojenia seksualnego w obecności dzieci poniżej 15 roku życia. Dzisiaj trafił do aresztu.
Policjant oskarżony o kontakty seksualne z 14-latką
Ósmego lipca Sąd Rejonowy w Jędrzejowie (Świętokrzyskie) ogłosi wyrok w procesie 36-letniego policjanta oskarżonego o przestępstwa seksualne wobec 14-letniej dziewczyny.
Jak poinformował rzecznik Sądu Okręgowego w Kielcach Marcin Chałoński, zakończył się proces w tej sprawie. Prokurator zażądał dla oskarżonego kary łącznej w wymiarze pięciu lat. Oskarżony i obrońca wnieśli o uniewinnienie.
Proces toczył się z wyłączeniem jawności. Oskarżony nie przyznał się do przestępstw seksualnych. Odmówił składania wyjaśnień.
Początkowo wyrok miał zapaść 27 maja, ale sąd wznowił przewód, aby uzupełnić materiał dowodowy.
Prokuratura Rejonowa Kielce-Zachód oskarżyła policjanta o to, że od listopada 2007 roku do stycznia 2008 roku dopuścił się wobec małoletniej obcowania płciowego oraz "innych czynności seksualnych".
Drugi zarzut dotyczy utrwalania za pomocą telefonu komórkowego treści pornograficznych z udziałem poszkodowanej. Mężczyzna miał także zmuszać dziewczynę, by wykonywała takie zdjęcia i wysyłała mu je mms-em. Groził, że jeśli tego nie zrobi, opublikuje wcześniejsze zdjęcia w internecie.
Policjantowi zarzucono także, że bez zezwolenia posiadał osiem naboi do pistoletu.
W prokuraturze oskarżony nie przyznał się do przestępstw seksualnych. Nie zaprzeczył, że spotykał się z dziewczyną w samochodzie, ale te spotkania miały "charakter towarzyskich pogawędek". Zdjęcia natomiast nastolatka miała robić i przesyłać mu z własnej inicjatywy.
Oskarżonemu grozi kara do 12 lat pozbawienia wolności.
Sprawa wyszła na jaw, gdy rodzina dziewczyny zawiadomiła policję. Mężczyzna pracował na posterunku w Nagłowicach. W policji był zatrudniony od siedmiu lat.
Zbigniew Pedrycz z zespołu prasowego świętokrzyskiej policji poinformował PAP, że funkcjonariusz jest zawieszony w czynnościach służbowych.
Na sześć lat pozbawienia wolności skazał Sąd Rejonowy w Brzozowie (Podkarpackie) 64-letniego mieszkańca Izdebek, który zmuszał swoje trzy córki do współżycia. Z jedną z nich ma dziecko.
Wyrok jest nieprawomocny. Obrońca oskarżonego zapowiedział apelację. Nie wyklucza jej także prokuratura.
Proces jak i uzasadnienie wyroku odbyły się za zamkniętymi drzwiami. Brzozowska prokuratura oskarżyła Michała Z. o dwa przestępstwa: zmuszanie córek groźbą, przemocą i podstępem do współżycia oraz o doprowadzanie małoletniej poniżej 15 roku życia do obcowania płciowego. Pierwszy zarzut zagrożony jest karą do pięciu lat więzienia, drugi - do 10 lat. Prokurator wnioskował o osiem lat pozbawienia wolności.
Mężczyznę zatrzymano w zeszłym roku, po doniesieniu złożonym przez syna. Jak ustaliła prokuratura, najstarsza z córek była zmuszana do współżycia z ojcem od 1990 roku. W tym roku zmarła także matka dziewcząt. Gdy po kilku latach najstarsza córka opuściła rodzinny dom, ofiarą seksualną ojca stała się młodsza siostra, a po niej przyszła kolej na najmłodszą dziewczynkę. Dramat trwał do 2005 roku, gdy ojciec ożenił się po raz drugi.
Zatrzymał windę między piętrami i zaczął obmacywać jedną z jadących z nim dziewczynek. Policja zatrzymała pedofila. Okazało się, że to sąsiad z tego samego bloku.
Do zdarzenia doszło w windzie jednego z bloków w Koninie. W momencie, gdy do windy weszły dwie dziewczynki, zboczeniec zatrzymał ją między piętrami i jedną z nich zaczął obmacywać po intymnych częściach ciała. Dziewczynki zdołały nacisnąć guzik kierujący windę na niższe piętro. Gdy otworzyły się drzwi dziewczynki uciekły. Bardzo przestraszone opowiedziały o pedofilu rodzicom.
Policjanci ustalili rysopis zboczeńca. Chwilę później zatrzymali podejrzanego w jednym z mieszkań tego samego bloku. 67-letni mężczyzna usłyszał od prokuratora zarzut dokonania innej czynności seksualnej na małoletniej osobie poniżej 15 roku życia. Sąd aresztował go na trzy miesiące. Grozi mu 10 lat więzienia.
Na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata oraz karę grzywny w wysokości tysiąca złotych skazał Sąd Rejonowy w Nowym Targu policjanta, który molestował seksualnie 15-letnią dziewczynę.
Wyrok jest nieprawomocny. Proces był prowadzony z wyłączeniem jawności, niejawne jest też uzasadnienie wyroku. Policjant od momentu postawienia zarzutów jest zawieszony w obowiązkach służbowych.
Policjant z komisariatu w Krościenku nad Dunajcem, Marek K., w 2008 roku prowadził śledztwo w sprawie handlu narkotykami. 15-latka była jednym ze świadków w tej sprawie. Do molestowania seksualnego miało dojść w trakcie podróży samochodem do miejsca zamieszkania nastolatki, do Szczawnicy. Dziewczyna powiadomiła o zdarzeniu policję. Prokuratura postawiła Markowi K. zarzut doprowadzenia nieletniej do poddania się tzw. innej czynności seksualnej.
Dramat dziewczynki wykorzystywanej przez najbliższych
Ania ma 11 lat. Sześć lat temu zgwałcił ją dziadek, potem molestował ojciec, a ostatnio starszy brat. W zeszłym tygodniu Prokuratura Rejonowa w Świdnicy postawiła oprawcom zarzuty. Sąd aresztował ich na dwa miesiące.
Rodzina Ani należy do tych, o których mówi się "patologiczna". Rodzice pili, kiedy od 1997 roku prawie co rok przychodziły na świat ich kolejne dzieci: trzech chłopców i dziewczynka. Dzieci były zaniedbywane, więc w 2005 roku sąd ograniczył im prawa rodzicielskie. Rodzeństwem miała się zająć rodzina zastępcza. Trafiły do dziadka i babci ze strony matki. Miały odpocząć od alkoholu i awantur. Ale to właśnie tam z pięcioletnią Anią współżył dziadek. Długo z dziadkami nie mieszkały, przekazano je innej rodzinie zastępczej, potem były w pogotowiu opiekuńczym, domu dziecka, w końcu trafiły do rodziny zastępczej, którą stworzyła im siostra ojca. Matka nie interesowała się dziećmi. Ojciec odwiedzał, ale był agresywny. W końcu sąd zakazał mu widzeń. - Tak przerzucane z miejsca na miejsce dzieci nie mają poczucia bezpieczeństwa, są nadpobudliwe, niespokojne - mówi dyrektorka świdnickiego Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie Beata Galewska. Ania była nerwowa. Ciotka obserwowała jej wybuchy agresji. Pewnego dnia podsłuchała, jak kłóci się z najstarszym, 13-letnim bratem Robertem. Usłyszała, jak nazywa go gwałcicielem. Zaczęła rozmawiać z dziewczynką. Ta opowiedziała, że Robert zmuszał ją, aby się rozbierała, mówił, że chce "to co tata z mamą". Ania opowiedział ciotce, co zrobił dziadek. Wyjawiła, że gdy w zeszłym roku byli na świętach u ojca i jego konkubiny, molestował ją także ojciec. Ciotka o sprawie opowiedziała dyrektor Galewskiej z PCPR. Prokuratura Rejonowa w Świdnicy przesłuchała dziewczynkę. Zbadali ją psychologowie. Stwierdzili, że nie ma skłonności do konfabulacji. - Jej zeznania potwierdza opinia ginekologa oraz brat Robert, który przyznał się do tego, co jej robił, częściowo potwierdził jej zeznania dotyczące dziadka i ojca - mówi Marek Rusin, prokurator rejonowy w Świdnicy. Prokuratura postawiła dziadkowi zarzuty gwałtu oraz kazirodztwa, ojcu - pedofilii. Grozi im do 12 lat więzienia. Nie przyznają się do winy. Również matka dziewczynki, siłą przywieziona do prokuratury, twierdzi, że to niemożliwe. Ale jako alkoholiczka nie jest wiarygodnym świadkiem. ** Imiona dzieci zostały zmienione
Sąd Okręgowy w Opolu zgodził się dziś z wnioskiem prokuratury i częściowo ubezwłasnowolnił pedofila Piotra Z. - Nie chodzi o izolowanie jednostki czy ochronę osób trzecich, tylko o ochronę samego Piotra Z. - zaznaczał sąd.
Przypomnijmy, że za próbę zmuszenia 11-letniego chłopca do tzw. innej czynności seksualnej 37-letni dziś Piotr Z. odsiedział trzy lata. Kiedy wyszedł na wolność, zaczął nękać swą ofiarę. Ciągle pojawiał się pod szkołą chłopca, rozdawał, gdzie tylko się dało, własnoręcznie sporządzone ulotki w wulgarny sposób informujące o tym, za co został skazany. Podawał w nich nazwisko chłopca, jego adres, opisywał fizjonomię, wyszydzał go i lżył. W końcu prokuratura zarzuciła Piotrowi Z. znieważenie, zaznaczając, że zachodzi obawa, iż tego typu działania będą się powtarzać. Ostatecznie jednak, po otrzymaniu opinii od biegłych psychiatrów, prokuratura wniosła o umorzenie postępowania karnego przy jednoczesnym zastosowaniu środka zapobiegawczego, czyli umieszczenia Z. w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym. Piotr Z. w grudniu ub. roku trafił do szpitala w Branicach.
Tymczasem prokuratura złożyła do sądu wniosek o jego częściowe ubezwłasnowolnienie a dziś Sąd Okręgowy w Opolu przychylił się do tego wniosku - Sąd zapoznał się z opiniami biegłych i uznał, że Z. cierpiący na chorobę psychiczną winien zostać częściowo ubezwłasnowolniony. Przede wszystkim dlatego, że nie ma on świadomości choroby, przez co podejmuje działania, które mają dla niego szkodliwe konsekwencje- uzasadniała sędzia Beata Hetman zaznaczając, że sąd wydając decyzję kierował się przede wszystkim dobrem samego Z. -Nie chodzi o izolowanie jednostki czy ochronę osób trzecich, tylko o ochronę samego Piotra Z. - zaznaczał sąd.
Decyzja nie jest jeszcze prawomocna. Jeśli obrońca Z. się nie odwoła za tydzień sąd wyznaczy Z. kuratora, który będzie dbał o jego interesy. Częściowe ubezwłasnowolnienie oznacza, że na co dzień Z. będzie mógł wieść zwyczajne życie. Będzie mógł np. samemu robić zakupy etc. Zadaniem kuratora będzie pilnowanie by się leczył i nie łamał prawa. Kurator będzie również prezentował interesy Z. przed sądem w procesie o odszkodowanie za niesłuszne tymczasowe aresztowanie. Z. domaga się 30 tys. zł za to, że spędził w areszcie 38 dni.