Los naszych własnych dzieci,każdego dziecka bez wyjątku, jest ściśle i nierozerwalnie spleciony z losem wszystkich dzieci. Pomyślność naszym dzieciom możemy zapewnić jedynie wówczas, gdy zapewnimy pomyślność cudzym dzieciom. Ale troska o cudze dzieci nie wynika jedynie ze względów praktycznych - troska ta jest po prostu słuszna. Lilian G. Katz Talks with Teachers of Young Children 1994

Wpisy z tagiem: narażenie życia i zdrowia dziecka

niedziela, 04 września 2011
Próbował zabić 5-miesięczną dziewczynkę

Dożywotnie więzienie grozi Rafałowi B. za usiłowanie zabójstwa 5-miesiecznej córki swej konkubiny. Akt oskarżenia w tej sprawie prokuratura w Lesznie skierowała do Sądu Okręgowego w Poznaniu.

Do zdarzenia doszło w kwietniu, matka pięciomiesięcznej dziewczynki zostawiła ją i sześcioletnią córkę pod opieką Rafała B. Jak ustalono w trakcie śledztwa, Rafał B. podczas nieobecności matki dzieci, szarpał niemowlę za ubranko i bił je pięściami po głowie.

- Prokurator uznał, że zachowanie polegające na zadawaniu przez dorosłego mężczyznę ciosów w głowę niespełna pięciomiesięcznego dziecka skutkuje oczywistym narażeniem pokrzywdzonej na utratę życia. Oskarżony musiał sobie zdawać sprawę z potencjalnych konsekwencji swojego zachowania, a mimo to, nie poprzestał na jednym uderzeniu - powiedziała rzeczniczka poznańskiej prokuratury Magdalena Mazur-Prus.

Jak dodała, charakter obrażeń świadczy o tym, że oskarżony godził się z możliwością spowodowania śmierci pozostawionego pod jego opieką dziecka. Rafał B. nie przyznał się do pobicia.

Za usiłowanie zabójstwa grozi kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat ośmiu, kara 25 lat pozbawienia wolności albo kara dożywotniego więzienia.

Źródło: Policyjni.pl 

poniedziałek, 29 sierpnia 2011
Trzylatka błąkała się w galerii handlowej. Matka pijana

Zarzut narażenia dziecka na niebezpieczeństwo usłyszy 31-letnia matka trzyletniej dziewczynki, która w czwartek po południu błąkała się sama po galerii handlowej Plaza w centrum Lublina. Dopiero w piątek rano kobieta zgłosiła się na komisariat po córkę.

Trzyletnia dziewczynka chodziła sama po lubelskiej galerii. Powiadomieni o tym policjanci odwieźli dziecko na oddział pediatryczny do szpitala. Cały wieczór szukali jej rodziców. Ustalili, gdzie mieszka, ale w domu nikogo nie było.

Dopiero rano na komisariat zgłosiła się matka dziecka. Ledwo trzymała się na nogach, miała 2,3 promila. Od sąsiadów dowiedziała się, że byli u niej policjanci, którzy wiedzą, gdzie jest jej córka. Kobieta została zatrzymana do wytrzeźwienia. Policjanci przesłuchują też członków jej rodziny. Dziecko na razie pozostaje w szpitalu. Matka, jak informuje policja, odpowie za narażenie córki na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Sprawa trafi też prawdopodobnie do sądu rodzinnego.

Źródło: Gazeta Wyborcza Lublin 

czwartek, 18 sierpnia 2011
Rodzice przypalali swoje dzieci papierosami, dusili, podtapiali i głodzili

Wrocławska prokuratura ustaliła, że 31-letni Marcin O. i 23-letnia Marta K. brutalnie znęcali się nad dwójką swoich malutkich dzieci - trzyletnim Marcelu i rocznym Wiktorze. Para nie przyznaje się do winy - donosi Gazeta Wrocławska.

Koszmar trwał od stycznia 2008 r. do lutego 2011 r. Starszy z chłopców był w tym czasie wulgarnie wyzywany. Ponadto ojciec przypalał mu rączki papierosami, dusił go poduszką, szarpał i podtapiał podczas kąpieli. Matka również wielokrotnie znęcała się nad chłopcem bijąc go i głodząc.

 Ofiarą brutalnego traktowania padł także młodszy z chłopców. Ojciec krzyczał na niego, ściskał za rączki i zatykał ręką buzię. Uderzył go też drzwiami - czytamy w Gazecie Wrocławskiej. Dodatkowo rodzicie nie stronili od alkoholu - wiele razy opiekowali się dziećmi będąc "pod wpływem".

Marcinowi O. i Marcie K. grozi od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia. Para nie przyznaje się do winy.

Trzyletni Marcel przebywa obecnie w rodzinie zastępczej u swojej babci. Roczny Wiktor znajduje się w pogotowiu opiekuńczym.

Źródło: Policyjni.pl 

czwartek, 22 lipca 2010
Pijany pięciolatek

 

Wczoraj ok. godz. 22.00 dyżurny komendy w Pułtusku otrzymał zgłoszenie od załogi Pogotowia Ratunkowego, że 5 letni chłopiec jest nieprzytomny z powodu upojenia alkoholowego. Na miejscu szybko pojawili się policjanci, którzy zorientowali się, że ojciec nieprzytomnego chłopca jest pijany. Nieodpowiedzialny rodzic miał prawie 3 promile alkoholu w organizmie.
Zgłoszenie o nieprzytomnym chłopcu dyżurny pułtuskiej komendy otrzymał kilka minut przed godziną 22.00 od załogi Karetki Pogotowia. Policjanci, którzy przybyli na miejsce dowiedzieli się, że chłopczyk jest nieprzytomny. Z wyjaśnień 46 letniego ojca, który sam był pod wpływem alkoholu -wynika, że podczas gdy on i dzieci byli na dworze malec wszedł do domu i napił się alkoholu, który stał w lodówce. Po jakimś czasie 5 latek sam poszedł do swojej babci i powiedział, że napił się wódki. Zaraz po tym stracił przytomność. Przestraszona zawołała ojca dziecka i zadzwoniła po swojego drugiego syna, który natychmiast wezwał pogotowie. Lekarz będący na miejscu stwierdził, że malec jest w stanie zagrażającym jego życiu i natychmiast zabrał go do pułtuskiego szpitala. Stamtąd został przetransportowany do szpitala dziecięcego w Warszawie, gdzie pod bacznym okiem lekarzy zdrowieje. Jak ustalono dziecko miało 1,6 promila w organizmie. W chwili obecnej jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Funkcjonariusze zatrzymali pijanego ojca w PDOZ do wytrzeźwienia i wyjaśnienia. Pod nieobecność ojca opiekę nad pozostałymi dziećmi powierzono babci. Sprawą zajęła się policja. Ojcu grozi do 5 lat pozbawienia wolności.


Autor: Anna Prus
KPP Pułtusk

wtorek, 13 lipca 2010
Znaleźli noworodka porzuconego w wiadrze. Policja poszukuje matki

Łódzcy policjanci poszukują matki, która porzuciła nowo narodzone dziecko w wiadrze przed jedną z posesji w dzielnicy Bałuty. Dziewczynka przeżyła dzięki szybkiej akcji ratunkowej - poinformował Radosław Gwis z łódzkiej policji.

51-letni mieszkaniec ulicy Niezapominajki znalazł w sobotę wieczorem, na chodniku przed posesją, białe plastikowe wiadro. Mężczyzna sądził, że ktoś podrzucił mu śmieci pod dom. - Tymczasem zawartość wiadra poruszyła się i zaczęła kwilić. Okazało się, że wewnątrz znajduje się noworodek. Dziecko ubrane było w kaftanik od piżamki i zawinięte w folię na śmieci - relacjonował Gwis.

Natychmiast wezwano pogotowie i policję. Noworodek trafił do szpitala im. Rydygiera. Według opinii lekarzy, dziewczynka przyszła na świat w sobotę, w godz. 17-19. Jest zdrowa, urodziła się w 41-42 tygodniu ciąży; ma 52 cm i waży 2,5 kg.
Miejsce znalezienia dziecka jest dość ruchliwe i sąsiaduje z odcinkiem drogi krajowej nr 1. Policjanci liczą, że ktoś mógł zauważyć osobę niosącą duże, białe, plastikowe wiadro z czarnym workiem w środku. Apelują do wszystkich osób, które posiadają jakiekolwiek informacje w tej sprawie, o kontakt pod nr. tel. 997 lub 112.

Źródło: policyjni.pl

poniedziałek, 05 lipca 2010
Pijana pielęgniarka zatruła lekiem ośmioro dzieci. Noworodki są umierające

W szpitalu w bułgarskim mieście Ichtiman pijana pielęgniarka podała ośmiu noworodkom zbyt duże dawki antybiotyku. Zatrute lekiem dzieci są umierające. Przed szpitalem doszło do protestów oburzonych mieszkańców miasta.

O całym zdarzeniu piszą bułgarskie gazety w swych sobotnich wydaniach. Po przedawkowaniu przez pijaną pielęgniarkę antybiotyku dzieci dostały wysokiej gorączki oraz gwałtownych drgawek. Przerażone matki wpadły w panikę. Wezwały lekarzy na pomoc, a mieszkańców miasta do marszu protestacyjnego na szpital.

Policji udało się z dużym trudem zapobiec gwałtownym protestom. Pielęgniarka została zawieszona w swych obowiązkach, natomiast stan dzieci, ofiar jej tragicznej pomyłki, jest bardzo ciężki.
- Maleństwa walczą o życie - powiedział jeden z lekarzy.

Źródło: Policyjni.pl

Chodzili po mieście i szukali mamy

Dwóch chłopców i dziewczynka przez pół nocy szukało swojej matki, która wyszła z domu i nie wróciła. Około 5.00 zauważyli ich patrolujący miasto policjanci i zabrali do domu dziecka. Pijana matka przyszła do komendy dopiero o 8.00 rano, „zaniepokojona” zniknięciem dzieciaków.


Dzisiejszego ranka przed 5.00 patrolujący Świecie policjanci zauważyli idących chodnikiem dwóch chłopców i dziewczynkę. Funkcjonariusze, zaniepokojeni widokiem, podjechali do nich by sprawdzić co się stało. Dzieciaki (wieku od 3 do 8 lat) powiedziały im, że od 2.00 w nocy chodzą po mieście i szukają swojej mamy, która wyszła z domu i nie wróciła. Policjanci zaopiekowali się rodzeństwem. Zawieźli ich do lekarza, a po konsultacji do domu dziecka. Inni funkcjonariusze natomiast rozpoczęli poszukiwania kobiety. Bezmyślna matka o 8.00 sama zgłosiła się do komendy, ponieważ zaniepokoiło ją zniknięcie dzieci. Była pijana, alkotest wskazał w jej organizmie ponad 1,5 promila. O zdarzeniu poinformowany został sąd, który zadecyduje jakie konsekwencje poniesie kobieta za karygodne zachowanie.
Za narażenie na niebezpieczeństwo osoby, nad którą ciąży obowiązek opieki zgodnie z art. 160 § 2 kodeksu karnego może grozić do 5 lat więzienia.



Opracowano na podstawie informacji
mł. asp. Marka Rydzewskiego
oficera prasowego KPP w Świeciu


Publikacja: Kamila Ogonowska
KWP w Bydgoszczy
Zespół Prasowy

czwartek, 01 lipca 2010
Dziecko na parapecie

Policjanci ze Starego Miasta zatrzymali wczoraj 37 letnią matkę, która pijana opiekowała się dwójką swoich małoletnich dzieci. Jedno z nich, chłopiec w wieku 6 lat wszedł na parapet okna ich mieszkania mieszczącego się na trzecim piętrze kamienicy i chciał wejść na dach. Na szczęście całą sytuację zauważyli pracownicy jednej z pobliskich restauracji. Powiadomili służby ratunkowe. Nieodpowiedzialna matka trafiła do policyjnego aresztu, a dzieci zostały przekazane rodzinie.

Wczoraj wieczorem policjanci ze Starego Miasta zostali powiadomieni, o tym, że w jednej z kamienic w centrum miasta mały chłopiec wyszedł na parapet okna na trzecim piętrze kamienicy i próbuje wejść na dach. O fakcie tym poinformowali pracownicy pobliskiej restauracji. Na miejsce natychmiast pojechał policyjny patrol. Strażacy i Pogotowie Ratunkowe byli już na miejscu.

Kiedy do mieszkania weszły służby ratunkowe chłopiec na szczęście był już w domu, co na pewno było dziełem jego 9 letniej siostry, która zdołała przekonać go do powrotu z parapetu. Matka dzieci spała, nie wiedząc o tym, że przed kilkoma minutami mogło dojść do tragedii. Kiedy została przebudzona okazał się, że jest kompletnie pijana. Badanie wykazało, że ma prawie 2 promile alkoholu w organizmie. Została zatrzymana.

Noc spędziła w policyjnym areszcie, gdzie musiała wytrzeźwieć. Dzieci zostały oddane pod opiekę rodzinie. Kobieta usłyszała zarzuty narażenia swoich dzieci na bezpośrednie zagrożenie utraty życia i zdrowia za co może trafić do więzienia nawet na 5 lat. Sprawa na pewno znajdzie swój finał również w sądzie rodzinnym.

Źródło: KWP w Poznaniu

wtorek, 29 czerwca 2010
Strzelał z wiatrówki do dzieci siedzących na podwórku

Policjanci z Wydziału Zabezpieczenia Miasta łódzkiej komendy miejskiej zatrzymali mężczyznę, który strzelał z okna z wiatrówki w czasie gdy na podwórku bawiła się grupa dzieci. Na szczęście nikomu nic się nie stało

Policjanci zostali powiadomieni przez świadka zdarzenia, który widział lufę pistoletu wystającą z okna jednego z mieszkań przy ul. Karpackiej. W tym czasie dzieci w wieku od 5 do 8 lat przebywały w namiocie rozstawionym na podwórku. Kiedy policjanci przyjechali na miejsce okazało się, że właściciel wiatrówki ma prawie dwa promile alkoholu we krwi. Na szczęście żadne z dzieci nie zostało zranione.

- Wstępne ustalenia wskazują na to, że mężczyzna mógł oddać cztery strzały. Po wytrzeźwieniu zostanie przesłuchany. Może mu grozić kara nawet do 3 lat więzienia - mówi Adam Kolasa z łódzkiej policji.

Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź

niedziela, 13 czerwca 2010
Trzylatek pogryziony przez rozwścieczonego rottweilera tatusia

Trzyletni chłopiec i jego babcia zostali pogryzieni przez rottweilera po tym, jak zwierzę wydostało się z kojca. Jak ustalili policjanci, rodzina ma jeszcze dwa psy tej samej rasy, które również przebywały w tym samym kojcu. Właścicielem zwierząt jest najprawdopodobniej 24-letni ojciec trzylatka.

Wczoraj około godz. 16. policjanci zostali poinformowani, że w Wierzbicy w woj. łódzkim małe dziecko zostało pogryzione przez psa. Chłopiec z bardzo poważnymi obrażeniami ciała trafił do szpitala.

Policjanci ustalili, że kiedy chłopiec bawił się na podwórku, niespodziewanie zaatakował go pies, który wydostał się z kojca. Rottweiler najprawdopodobniej podkopał się pod ogrodzeniem. W tym czasie chłopcem i jego młodszą siostrą opiekowała się babcia dzieci. Kobieta widząc, co się dzieje własnym ciałem zasłoniła chłopca, przez co również została pogryziona przez rozwścieczone zwierzę. Na szczęście udało jej się uciec wraz z dziećmi z posesji. Ona również trafiła do szpitala.
Jak się okazało, rodzina ta ma jeszcze dwa psy tej samej rasy, które również przebywały w tym samym kojcu. Agresywne zwierzę zostało odizolowane i poddane obserwacji. W chwili obecnej wszystko wskazuje na to, że to 24 -letni ojciec dzieci jest właścicielem psów.

Źródło: Policyjni.pl

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
Popieram Internet Bez Chamstwa


E-mail :
renatapardo@gazeta.pl